PL,   EN,   DE

"Sąsiedzi"- polsko-niemieckie wystawy w 4g i CWS Łaźnia

20.04.10 11:24:00

UWAGA! Zmiana terminu wystawy z 16 kwietnia na 23 kwietnia 2010

Wystawa „Sąsiedzi. Wątki polskie w niemieckiej sztuce współczesnej.”
Gdańska Galeria Miejska – Gdańska Galeria Güntera Grassa

23 kwietnia 2010-28 maja 2010
wernisaż: piątek, 23 kwietnia 2010, godz. 20, performance Michaela Kurzwelly "Słubfurt. Miasto nad Odrą"
Artyści: Anke Beims, Günter Grass, Constantin Hartenstein, Inken Hilgenfeld, Tom Korn, Michael Kurzwelly, Jan Poppenhagen, Dietmar Schmale, Tom Schön, Clemens Wilhelm
Kuratorzy: Magdalena Ziomek-Beims, Kamil Kuskowski, Iwona Bigos
Wstęp wolny


Sąsiedztwo jako nieznośne brzemię?

W dwa lata po pierwszej edycji wystawy „Sąsiedzi. Wątki niemieckie w polskiej sztuce współczesnej”, prezentowanej w Hamburgu w 2007, decydujemy się na pokazanie tzw. drugiej strony medalu. Kultura niemiecka, ale także jej brak, w przypadku motywów związanych z drugą wojną światową, to temat, do którego często sięgają polscy artyści. Geograficzna bliskość obu krajów zaowocowała fascynacją w kierunku zachodnim. Jednak w żadnym wypadku nie można mówić o obopólnym zainteresowaniu. Szukając prac artystów niemieckich zainspirowanych Polską, napotkaliśmy najpierw na wielką pustynię. Jednak w ostatnich latach wzrosło zainteresowanie wschodnim sąsiadem i to o dziwo nie tylko stereotypy, ale przede wszystkim wnikliwe obserwacje stały się punktem wyjścia dzieł sztuki.
Wybrane prace możemy pogrupować na takie, w których tematem jest bezpośrednio polsko-niemieckie sąsiedztwo i związane z nim problemy oraz możliwości, i na stricte krytyczno-społeczne, w tym te rozprawiające się ze stereotypami oraz te po prostu ilustrujące.

Polsko-niemieckie sąsiedztwo to np. instalacja „Okolica na przeciwko/Die Gegend gegenüber” Toma Schöna, którego zawieszone w przestrzeni surowe jajko, doskonale obrazuje delikatność polsko-niemieckich tematów. Czy też instalacja malarska Inken Hilgenfeld „Gorzki/Herb”, złożona z obrazów pojedynczych polskich albo niemieckich słów ilustrujących naszą wspólną historię, takich jak wina, przeznaczenie, ochrona czy strzał, a dopełniona polskim godłem, który wydaje się być trochę połatany czy pobrudzony historią?
Natomiast zupełnie inaczej podchodzi do problemu „bycia za miedzą” Michael Kurzwelly, w swojej pracy „Witamy w Beelitz/Willkommen in Beelitz”, kiedy próbuje zachęcić polskich robotników sezonowych do zasiedlenia i spolonizowania wymierającej wschodniej prowincji Niemiec. Jest to kontynuacja jego projektów z serii „Konstrukcje Rzeczywistości/Wirklichkeitkonstruktionen”, w których zastane zostaje zorganizowane na nowo. Kurzwelly określa ten artystyczny projekt następująco:
„Aby móc uporządkować przestrzeń na nowo trzeba najpierw definiować przestrzeń na nowo. Opisując metodę interwencji artystycznej używam pojęcie »sztuka stosowana«. Jest to strategia fokusująca problemy w rozwoju społeczeństwa, która interweniuje w nie i ich transcenduje w inną konstrukcję rzeczywistości. Produkuję narzędzia, które pozwalają na powstanie tej nowej rzeczywistości w głowie odbiorcy.”
Prace Kurzwelly poruszają się nie tylko na pograniczu polsko-niemieckim, ale także społecznym. To ludzie są głównym elementem mogącym na nowo skonstruować rzeczywistość.

Człowiek, jego ułomność i siła, jest także tematem prac młodego berlińskiego artysty Jana Poppenhagena, który w zdjęciach z serii „M jak Moabit” portretuje „osobistości” tej bardzo kontrowersyjnej dzielnicy stolicy Niemiec. Z tej serii prezentujemy dwa zdjęcia: „Donpoleone” i „Clown”. Donpoleone to dumny i być może niebezpieczny moabitański Polak, to skrzyżowanie słów Pole, w języku niemieckim – Polak, i Don Corleone, najbardziej znany mafioso, bohater filmu Forda Coppoli Ojciec Chrzestny. „Clown” to jedynie hip-hopowa maskarada, w kolorach flagi biało-czerwonej, polska wersja socjopatycznego wroga Batmana, Jokera.
Poppnehagen w wywiadzie udzielonym „Pro Libris 8” (Lubuskie Pismo Literacko-Kulturalne, Nr 4 (29) Zielona Góra 2009) lakonicznie stwierdza:
„Po obu stronach tej granicy bohaterowie sami siebie traktują zbyt poważnie. Osobiście, jeśli w jakimś obrazie nie dostrzegę choćby 5 procent ironii, tracę nim zainteresowanie”. Zupełnie inaczej prezentuje się polski bohater jego filmu to Box, wnikliwej analizy zachowania boksera na ringu: jego samotności, walki i przegranej.

Pewnego rodzaju samotność, a dokładniej osamotnienie, pokazuje praca Anke Beims „Polscy teściowie/Polnische Schwiegereltern”. Artystka portretuje polskich rodziców, których dzieci wyjechały za granicę. Artystka, sama skoligacona z polską rodziną, z ciekawością obserwuje polskich teściów. Efektem tego spojrzenia, obcego i jednocześnie rodzinnego, to obrazy o marzeniach i tęsknotach polskich rodziców, czekających na te coraz rzadsze i krótsze wizyty ich synów i córek, którzy żyją już w innej, trochę obcej i bardzo niezrozumiałej rzeczywistości. To poemat o niespełnionych oczekiwaniach, odejściu, ale też o powrotach i miłości.

Fotografie Beims powstały specjalnie dla naszej wystawy, tak samo jak multimedialna praca Clemensa Wilhelma „Ona szuka jego/Sie sucht ihn”, podejmująca niejako ten sam temat, tylko z zupełnie innej strony. To także praca o marzeniach, tym razem Polek, które próbują zmienić swoje życie, poznając przyszłego niemieckiego partnera za pomocą usług internetowego rynku matrymonialnego. Na stronach licznych agencji matrymonialnych prezentują się polskie kobiety, młode, dojrzałe i te już starsze. Nigdy nie jest za późno na marzenia. W przeciwieństwie do pań ich potencjalni niemieccy partnerzy pozostają niewidoczni. Clemens Wilhelm mówi:
„Te portrety są emocjonalne i ekstremalne kulturowo, socjalnie i politycznie naładowane. Z jednej strony pokazują pragnienie miłości, bliskości i bezpieczeństwa, posiadania kochającego męża, z drugiej strony to portrety własne, ilustrujące styl życia tych kobiet, ich gust, upodobania, ambicje, ideały, status społeczny, wykształcenie, ich przeszłość i oczywiście także ich fizyczną kobiecość… Kim są te kobiety? Jak one się widzą, jak chcą być widziane, jak my widzimy siebie, patrząc na nie?” Praca Clemensa Wilhelma nawiązuje do jednego z bardziej rozpowszechnionych niemieckich stereotypów dotyczących Polaków, a raczej Polek, jako pięknego i świetnego materiału na żonę.

Z innym stereotypem - polską pomocą domową - zmierza się Dietmar Schmale. Ten konceptualny artysta parafrazuje etos polskiej sprzątaczki, sam wcielając się w jej rolę, sprzątając przez 10 dni w polskich domach i instytucjach, dokumentując te specyficzne performance „Restytucja – wymiana kulturalna/Restitution – kultureller Austausch”.
Schmale wspomina: „W dzieciństwie wychowywałem się u babci. To było w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Ponieważ była to już starsza kobieta, miała zawsze panią do sprzątania... Wszystkie one były z Polski, dlatego używaliśmy określenia »Polnische Putzfrau«. Wiele z nich przyjechało z ich mężami, którzy wyemigrowali do Niemiec za pracą. Te kobiety najczęściej były niewykształcone i pracując w Niemczech pracowały za bardzo niskie wynagrodzenie i nie miały ubezpieczenia. Ostatnio poczułem się zobligowany do zwrotu niektórych z tych godzin sprzątania w ramach symbolicznego performance.”

Swoistym performance jest typowo polski, pogański zwyczaj Śmigusa Dyngusa, który stał się punktem wyjścia do powstania filmu Constantina Hartensteina Smingus Dingus. To próba uchwycenia istoty tego bardzo specyficznego obrządku wielkanocnego na polskich ulicach. Artysta sfilmował sytuację „mokrego poniedziałku” w Trójmieście, komentując ją w następujący sposób: „Gdańsk, Gdynia i Sopot – pomiędzy kościołem i lunchem, spacerowiczami i myjącymi okna chowają się dzieci z pistoletami na wodę gotowe do ataku w ramach wielkanocnego rytuału na polskim wybrzeżu”. To inny sposób zobaczenia sąsiada, ciekawe spojrzenie na coś nowego, nieznanego i w zupełności wystarczającego do inspiracji.

Podobnie zadziałał polski krajobraz na Toma Korna. Artysta ten posługujący się bardzo specyficzną techniką budowania obrazów z kawałków wykładziny dywanowej, jest nieustannym podróżnym, częstym gościem wschodniej części Europy. Zafascynowany konstruktami komunistycznej architektury przetwarza je w quasi „pluszowy konstruktywizm”. Wybierając materiał, który z jednej strony kojarzy się z przytulnością, jest sam w sobie miękki i właściwie zmuszający do dotyku, zachęca odbiorcę do haptycznego zapoznania się z obrazem obrazu. Polskie blokowiska, zniszczone przystanki stają się mniej kanciaste i nieprzyjemne.
Tom Korn nie jest jedynym artystą zafascynowanym polskimi widokami. W grafice Güntera Grassa, którego nie mogło zabraknąć na tej wystawie, rozpoznajemy typową polską aleję i tytuł „Podróżując po Polsce/In Polen unterwegs” nie dziwi zupełnie. Trochę inaczej jest w przypadku „Polskiej gęsi/Polnische Gans”, dla tej akwaforty inspiracją nie była Polska, jako kraj czy też krajobraz, tylko literacki opis świątecznej gęsi w jego najbardziej znanej powieści, Blaszanym bębenku.

Iwona Bigos

Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia ( ul. Jaskółcza 1,Gdańsk)
Sąsiedzi/Nachbarn. Wątki niemieckie w polskiej sztuce współczesnej.
23 kwietnia – 23 maja 2010
Otwarcie wystawy: Piątek, 23 kwietnia 2010, godz. 18
Artyści: Tomasz Bajer, Marcin Berdyszak, Hubert Czerepok, Arti Grabowski, Rafał Jakubowicz, Paweł Jarodzki, Leszek Knaflewski, Jerzy Kosałka, Monika Kowalska, Grzegorz Kowalski, Kamil Kuskowski, Leszek Lewandowski, Zbigniew Libera, Łódź Kaliska, Robert Maciejuk, Laura Pawela, Anna Polisiewicz, Józef Robakowski, Zbigniew Sejwa, Przemysław Truściński, Twożywo, Wunderteam
Kuratorzy: Kamil Kuskowski, Jarosław Lubiak
Koordynacja: Jolanta Woszczenko

www.laznia.pl


Wystawa „Sąsiedzi/Nachbarn. Wątki niemieckie w polskiej sztuce współczesnej” podejmuje kwestię relacji polsko-niemieckich, a ściślej prezentuje obraz tego sąsiedztwa widziany oczami współczesnych artystów. Mimo iż nie znajdą się na niej wszystkie dzieła, w jakich pojawiają się niemieckie motywy, to wybór ten unaocznia wyraźnie znaczenie zachodniego sąsiada dla współczesnej kultury polskiej. A co ważniejsze, ukazuje głęboko paradoksalny charakter naszej z nim relacji. Geograficzna przyległość nie przekłada się w żaden sposób na kulturową bliskość, ani na głębsze poznanie. To, co jest uderzające to nieznajomość i brak zainteresowania. Ujawnia się to także w większości dzieł prezentowanych na wystawie. Niemcy są jednym z głównych punktów odniesienia w polskiej sztuce współczesnej, na tej samej zasadzie jak dla polskiej kultury są punktem, w stosunku do którego (najczęściej w opozycji do którego) budujemy naszą narodową tożsamość. Ale nie są to żywi Niemcy zza Odry, o których w zasadzie niewiele wiemy i których aktualnej kultury w gruncie rzeczy nie znamy.
Można odnieść wrażenie, że wszystko, co będziemy oglądać na wystawie „Sąsiedzi/Nachbarn. Wątki niemieckie w polskiej sztuce współczesnej” zostało wydobyte z niepamięci lub przynajmniej z głębokiego uśpienia. Tak jakby pośpieszna rekonstrukcja świadomości po doznanych urazach zamroziła urazowe treści i obrazy, chroniąc przed nimi świadomość, ale też zachowując całą ich jątrzącą moc, a teraz, gdy przyszedł moment ich przypomnienia czy też przebudzenia, ta moc zostaje wydobyta na jaw i domaga się przetworzenia. Artyści swoimi dziełami dotykają zabliźnionych ran, odciśniętych przemocą znamion, stłumionych treści, wypartych obrazów, które w polską rzeczywistość i świadomość wprowadziło to sąsiedztwo. Przetworzenie jakiego próbują dokonać stanowić ma alternatywę wobec politycznego konfliktu wokół pamięci, tlącego się w stosunkach polsko-niemieckich oraz wobec polityki historycznej, usiłującej rozdrapywać zasklepione już rany. Nie chodzi zatem o stworzenie pomnika polskiej martyrologii, dlatego nie pojawia się tu najmniejsza nawet nuta patosu. Artyści posługują się natomiast „techniką dowcipu”, która, jak zauważał Sigmund Freud, służy uwolnieniu tego, co zostało poddane stłumieniu lub wyparciu. Można zatem powiedzieć, że przez „pracę dowcipu” w wielu dziełach (Bajer, Berdyszak, Jarodzki, Knaflewski, Kosałka, Kuskowski, Libera, Łódź Kaliska, Truściński, Twożywo, Wunderteam) dokonuje się nie tylko ujawnienie, ale też pewne przepracowanie urazowych treści i obrazów, które wciąż obecne są w świadomości Polaków. W innych pracach niemieckie motywy wraz z ich brzemieniem są włączone do krytycznej pracy, której ukazane zostają elementy naszej rzeczywistości (Jakubowicz, Lewandowski). Prezentowane są również dzieła, w których krytycznej rewizji poddany zostaje nasz stosunek do zachodniego sąsiada (Kowalska, Kowalski, Sejwa oraz Robakowski). W niektórych dziełach przebadany zostaje historyczny projekt (Polisiewicz), wykorzystana literacka historia (Grabowski) lub cytat z niemieckiej sztuki (Pawela) i codziennej ikonografii (Maciejuk) czy nawet dwuznaczny autorytet języka niemieckiego (Czerepok).
Wystawa „Sąsiedz/Nachbarn. Wątki niemieckie w polskiej sztuce współczesnej” nie tylko ujawnia rozległy obszar zaniechania określającego polską świadomość narodową, ale jednocześnie ukazuje próby kreatywnego przepracowania tego stanu. Tylko takie przepracowanie, przeprowadzone na dużo większą skalę, umożliwić by mogło autentyczne dobrosąsiedztwo.

 

 

"Polscy teściowie" Anke Beims

"Donpoleone" Jan Poppenhagen

"Smigus dingus" Constantin Hartenstein

Arti Grabowski. fot. Piotr Miazga

Kamil Kuskowski

Leszek Lewandowski

Tomasz Bajer

Ona szuka jego- Clemens Wilhelm

Restytucja- wymiana kulturalna- Dietmar Schmale



"...muje, dzikie węże" Honorata Martin i Urszula Wasielewska

17.02.10 11:31:00

".... muje dzikie węże" Honorata Martin i Urszula Wasielewska
2 marca 2010- 14 marca 2010
wernisaż: 6 marca 2010, godz. 17
Gdańska Galeria Güntera Grassa
Wstęp wolny


Konfrontacja dwóch różnych charakterów i temperamentów kobiet, które spędziły razem większość życia, przeprowadzając miliardy rozmów na tematy wszystkie i żadne.
Zestawieniu ich najnowszych projektów przyświeca chęć poznania swoich prac  we wspólnym kontekście.
Zrozumieniu co ich łączy a co dzieli, czy prace wchodzą w polemikę, czy uzupełniają się w milczeniu.
Czy zaistnieje napięcie, czy harmonijna synteza?

artystki



Wystawa "Günter Grass-rysunki" 29 stycznia-9 kwietnia 2010 w 4g

24.01.10 15:21:00

Wystawa "Günter Grass- rysunki"
29 stycznia 2010- 9 kwietnia 2010
Gdańska Galeria Güntera Grassa (4g)
wstęp wolny

29 stycznia 2010 o godz. 19.30 w Gdańskiej Galerii Güntera Grassa (4g) rozpocznie się wystawa „ Günter Grass- rysunki”. Tworzy ją siedemnaście rysunków artysty z lat 1956-2002 podarowanych przez Noblistę miastu w październiku 2009. Wystawa jest po raz pierwszy pokazywana w Gdańsku. Można ją oglądać do 9 kwietnia 2010.

Podczas wernisażu wystawy 29 stycznia 2010, godz. 19.30 odbędzie się też finisaż projektu badawczego " Günter Grass- PGR ART 2009" .Robotnicy Sztuki ( Mikołaj Robert Jurkowski i Sylwster Gałuszka) zaprezentują efekty swoich badań w postaci: filmów nakręconych podczas Grassomanii, wizualizacji badań ankietowych i performance "Czytanie Grassa", a socjolog skomentuje wyniki badań. Projekt PGR-ART będzie można oglądać w 4g do końca lutego 2010. www.pgr.art.pl/grass.htm

Wśród rysynków znajdą się m.im.:

 

Dwie tańczące pary (Zwei tanzende Paare), węgiel, styczeń 2002

Wielokrotnie omawiane (Vielfach im Gespräch), tusz, 8.07.1994

Ucieczka szczurów (Rattenflucht), węgiel, 1985

PGR ART. Mikołaj Jurkowski ( z lewej) i Sylwester Gałuszka. Fot. Justyna Jaworska Klukowska



Never happened - Bara Prasilova

21.09.09 15:51:00

Bara Prasilova "Never happened", Transfotografia 2009

21 sierpnia 2009 – 25 września 2009, Gdańska Galeria Güntera Grassa (4g)

wernisaż: 21 sierpnia 2009, godz. 21

Wystawa "Never happenened" Bary (Barbary) Prasilovej odbywa się w ramach międzynarodowego Festiwalu Fotografii "Transfotografia 2009".

Bara Prasilova jest czeską fotografką. Wystawiała swoje zdjęcia m.in. w Pradze, Brnie, Berlinie, Wilnie, Londynie. "Never happened" to cykl baśniowych fotografii odnoszących się do dzieciństwa autorki

- Pomimo obecności elementów realistycznych czerpanych z dzisiejszego stylu życia, z osobistych kolekcji stylistów czy też z prac twórczych, fotografie Bary Prasilovej odnoszą się do ich własnej historii – mówi Jiri Macek, redaktor naczelny "Blok Magazin" - Subtelnie załamując teraźniejszość, odsyłają nas do przeszłości, do czasów gdy fantazja była częścią naszego zwykłego postrzegania codzienności – do epoki naszego dzieciństwa.

Prace, które artystka zaprezentowała w Gdańsku to kilkanaście wielko formatowych fotografi, na których oniryczne, nieco bajkowe , wizje zderza z  postkomunistyczną architekturą. Bardzo wysmakowane stylistycznie, niepokoją jednak swoim "drugim dnem". Zazwyczaj szczegółem, który burzy logiczny porządek rzeczy.

Strona artystki: www.baraprasilova.com
Strona Transfotografii 2009: www.transfotografia.pl

Fot. Marek Frankowski

 

 

oglądając wystawę

każdy chciał obejrzeć wystawę "Never happened"

zdjęcia Bary Prasiilovej

na zewnątrz

wystawa

wernisaż




Wszelkie prawa zastrzeżone dla Gdańska Galeria Miejska
Projekt i wykonanie strony www agencja interaktywna spinacz.com.
System zarządzania treścią dwajeden.pl. (s. 15 t. 0.123769)

agencja interaktywna, pozycjonowanie stron, projekty stron, identyfikacja wizualna, projekty logo, grafika druk, freelancer, kampanie reklamowe, billboardy